TEL/FAX: (85) 675 49 00
TEL: (85) 871 08 79
POCZTA ELEKTRONICZNA: slosto@slosto.biaman.pl 1slo@slosto.biaman.pl KURATORIUM OŚWIATY

Chatel sur Moselle 2006

 


Obóz
młodzieżowy w Chatel sur Moselle w roku 2006 wprawdzie zaczynał się 3.07, ale my
w drogę wyruszyliśmy już 1 lipca, by po kilku nieprzewidzianych przesiadkach w
końcu szczęśliwie dojechać na spotkanie organizacyjne, na którym poznaliśmy
innych uczestników i dowiedzieliśmy się, co będziemy robić. Do pracy ruszyliśmy
już następnego dnia z rana.

 

Do wyboru mieliśmy pięć czynności: kopanie studni,
układanie podłogi,

 

budowanie muru,

 



zeskrobywanie tynku i obrabianie kamieni.


I tak przez cały tydzień prócz sobót i niedziel zgłębialiśmy tajniki pracy
robotnika. Nauczyliśmy się fachowo trzymać łopatę, nosić wiadra,


a nawet posługiwać kilofem.


Wprawdzie po pierwszych dwóch dniach byliśmy wyczerpani,

 ale
nie poddaliśmy się i dobrze, bo potem już było tylko lepiej. Wiadomo trening
czyni mistrza. Najbardziej upodobaliśmy sobie układanie podłogi, w Polsce tzw.
„kocich łbów”. Chwile oczekiwania na cement,

 który
w drugim tygodniu pracy był produktem deficytowym, wykorzystywaliśmy na
odpoczynek i opalanie. Nie ma jak francuskie słoneczko:)

Czas wolny spędzaliśmy głównie grając w jangę

i
integrując się z francuskimi uczestnikami obozu.


Organizatorzy również zapewnili nam wycieczki do fabryki szkła,

wytwórni papieru (mogliśmy nawet sami zrobić kilka
kartek),

Strasbourga,

 gdzie zupełnie przypadkowo obeszliśmy dookoła budynek europarlamentu, by zobaczyć, że jest zamknięty,

 zwiedziliśmy katedrę

i kilka
sklepów. Podczas naszego pobytu we Francji odbywały się akurat MŚ w piłce nożnej,
więc wieczorami oglądaliśmy mecze z boskim Zizu w roli głównej „allez les
blues!” Przeszliśmy również szybki kurs kaligrafii

i przebrani w średniowieczne
stroje występowaliśmy przed mieszkańcami Chatel, prezentując zamek.

Ostatniego dnia z okazji święta narodowego we Francji w
naszej wsi zorganizowano dyskotekę. Wszyscy świetnie się bawiliśmy, nauczyliśmy
nawet francuzów tzw haczyków.


Dwa tygodnie minęły bardzo szybko. Zadowoleni

 i
zmęczeni


wracaliśmy do Polski. Obóz dostarczył nam wielu niezapomnianych wrażeń i nowych
znajomości. Z pewnością jeszcze długo będziemy go wspominać.

 


Ula Grabińska